czwartek, 19 października 2017

Jeszcze mi pozwól...

Kilka obrazków z mojego październikowego ogrodu. Zdjęcia jeszcze ciepłe, z wczoraj :) Kalina.
Zimowit jesienny.
Rozchodnik okazały.
Krokus jesienny.
Krokus jesienny
Rozchodnik okazały i dziewięćsił.
Marcinki i rusałka pawik.
A to moja pierwsza osiemnastka - zdjęcie do indeksu.

Sobie na osiemnastkę (którąś tam...)
Zanim (prośba do Życia)

Jeszcze mi pozwól biegać boso
pośród koniczyn w kwietne lato
pokłonić się dojrzałym kłosom
nadać imiona wszystkim kwiatom

zanurzyć myśl w bezkresie marzeń
zatrzymać czas na małą chwilę
kiedy dzień do snu już się kładzie
kupić na jutro szczęścia bilet

na wrzosowisku świt pogładzić
gdy rosa pachnie mi jesienią
posłuchać śpiewu wiatru zanim
brzozy zielone suknie zmienią

nie bądź tak prędkie zwolnij proszę
pozwól raz jeszcze iść na całość
daj mi wytchnienia za dwa grosze
smak pocałunków (ciągle mało)

świerszcze niech stroją skrzypki w stogach
zanim popłynę ku twym brzegom
(dusza bez piękna jest uboga)
i znów napisać wiersz dla niego

Ewa Pilipczuk
z tomiku Impresje codzienne (a na ucho powiem, że następny tuż, tuż... )


czwartek, 5 października 2017

To już niedaleko (z akwatyków jesiennych)

Nie byłam tam kilkadziesiąt lat...
W sobotę udało mi się wpaść na chwilę do Łazienek Królewskich w Warszawie. Niewiele się zmieniło, choć wydały mi się mniejsze i skromniejsze, niż te sprzed lat. Może to przeciąg czasu przywiał utrwalone z dzieciństwa obrazy, a może wczesna jesień, którą właśnie tam dogoniłam... albo raczej to ona dogoniła mnie.
Przez godzinę zdołałam tylko obiec Pałac Na Wyspie ze wszystkimi stawami, potem trzeba było spieszyć się do pociągu. A oto w kilku obrazkach efekty moich odwiedzin. Wiewiórki były takie same. Zdjęcia z 30.09. 2017 r.
Zainspirowała mnie kałuża... a w niej wyspowiadane z kolorów lato wstępujące do nieba.
 To już niedaleko
(z akwatyków jesiennych)

Solówka starej wierzby
na śliskich konarach
skrzypieniem wtrąca się w chór kropel

mokre zagony chodników
pod parasolem klonów
zaklinają chmury o odpust

wyspowiadane z kolorów lato
dostało absolucję
wstępując kałużą do nieba

zanurzmy się w bliskość
wystarczy mi twoje spojrzenie
aby w nim przetrwać
zanim dojdziemy na drugą stronę drogi
z kiściami bzu pod płotem

Ewa Pilipczuk, 4.10.2017 r.

sobota, 23 września 2017

Jesienią w Kazimierzu.

Kilka obrazków z wrześniowego Kazimierza, zdjęcia z minionej niedzieli.
Kaliny wyjątkowo obrodziły w tym roku.
Posiłek młodej zięby samiczki.
Jesienią w Kazimierzu

Weszła z szelestem do miasteczka
w bramy rozwarte jak ramiona
wrześniowy splin przytulić zechciał
rudość na płotach i na schodach

o mury rynku babie lato
obija się spóźnionym echem
klasztor jak bania już się nadął
od słotnych psalmów i katechez

zastygła Wisła z przemęczenia
z łuską odlotów w lustrze wody
w nadbrzeżnych łęgach cień skamieniał
dosyć upalnych ma nadgodzin

lament jarzębin bruki splamił
nawet kapelusz dachu zmarniał
będąc w sojuszu z gawronami
pod dobrą datą na latarniach

księżyc osrebrzył wąską kryzką
szczerbate furtki gdzieś w zaułku
jesień i twoją ciepłą bliskość
ze smakiem pierwszych pocałunków

Ewa Pilipczuk, 21.09. 2017 r.

wtorek, 12 września 2017

Posłuchaj chwili

Między deszczem a deszczem... ostatni tydzień był bardzo mokry. Kilka odsłon moich ogrodowych kwiatów i owoców w kroplistej biżuterii. Zdjęcia z minionego tygodnia.
Daliom urody deszcz nie odebrał. 
Grzybień. Łaskawość aury tegorocznej pozwoliła na długie kwitnienie.
Ostatni w tym roku gladiolus.
Mokry rozczochraniec :)
Hibiskus. Ma jeszcze mnóstwo pąków.
Pąsowe zawstydzenie.
Ptasia stołówka już prawie gotowa.
Spojrzenie spod mokrego listka.
Owoce konwalii.
Materiał na dereniówkę wyjątkowo obrodził w tym roku :)
Dziecięce zabawki :) 
Moja ulubienica.
... a tu inspiracja do wiersza z wrześniowego Ogrodu Botanicznego.

Posłuchaj chwili

Gałąź nad wodą się pochyla
w skupienie września zaplątana,
liturgią ciszy kapie chwila
(letnie zebrane już w almanach).

Jubiler-deszcz ustroił z wdziękiem
patyk sczerniały od szarugi;
od pieszczot kropli kamień mięknie
(choć ciężar wcale mu nie ubył).

klucz ptaków dziobem i pazurem
rysuje niebo nad dachami,
odfrunął z wiatrem ponad chmurę
jaskółczy balet – okap zamilkł.

Posłuchaj chwili bladym rankiem,
w niej wszystkie nasze przeszłe wrześnie
zachodzą mgłą. Mam nową kartkę
niezapisaną. Jesteś?
Jestem.

Ewa Pilipczuk, 10.09.2017 r.