poniedziałek, 4 grudnia 2017

Rozdział zamknięty (Tacie)

Rozdział zamknięty
(Tacie)

Na cmentarzu nokturn księżyca
pomiędzy koronami drzew
zdobywa szczyty chmur
lewitują maleńkie światła
szmer kroków wtapia się
w mantrę modlitwy

próbuję słuchać opowieści
z zielonych łąk
owiniętych niebem
wtulona w cień twojej postaci

aż do następnego rozdziału
kiedy wysypie się z szarej koperty
zaproszenie od ciebie

Ewa Pilipczuk, 27.11.2017 r.
(Zdjęcie Taty z filmu "Kołysanka leśna", reż. Hanna Linkowska)

środa, 22 listopada 2017

Przystanek Poczekajka

Tata.
Przystanek Poczekajka*

Listopad błotnistym traktem
pogania dzień do zmierzchu
z jedną jasną godziną w południe
na przystanku Poczekajka-Szpital

w małej sali na końcu korytarza
płyniesz białą łodzią - na wantach z rurek
żagle monitorów migotliwą linią
poświadczają dryfowanie
przez bezjawie

Prowadziłeś za rączkę
abym się nie potłukła
w pędzie do życia

trzymam twoją łagodnie
byś zbyt szybko
nie wyrwał się do mamy
ty – teraz drobne dziecko
z buzią jak piąstka

w ostatnich liściach
więcej poszeptów nadziei
niż we mnie
poczekaj jeszcze chwilę
wiosną posadzę ci pelargonie
na balkonie

(*Poczekajka - dzielnica Lublina ze szpitalem wojewódzkim)

Ewa Pilipczuk, 14.11.2017 r.

wtorek, 14 listopada 2017

Przewoźnikowi

Jeszcze jesiennie. Listopad w Skansenie Muzeum Wsi Lubelskiej. Kilka obrazków z mojego niedzielnego spaceru.
Przewoźnikowi

Jeszcze stokrotka, jakiś listek
kolorem mgliste świty zdobi
jeszcze nie wszystko jest w walizce
choć do odjazdu wciąż mniej godzin

brak mi obola - czy poczekasz
wiersze zaledwie napoczęte
majaczy w mroku napis meta
a ja dopiero przed zakrętem

wieczorem słońce jak abażur
gra w myślach nutą przedwczorajszą
wstrzymaj się z rejsem - nie mam czasu -
a tam do licha z twoją łajbą

Ewa Pilipczuk 5.11.2017 r.

poniedziałek, 30 października 2017

Jesień na ósmym piętrze

Na pożegnanie sezonu w Ogrodzie Botanicznym UMCS w Lublinie kilka obrazków z październikowych ostatków. Kolory jesieni i okruchy lata. Od 1 listopada Ogród zamykany jest na pięć miesięcy.
Fot. własne, 26.10.2017 r.
A to moja jesień z ósmego piętra...
Jesień na ósmym piętrze

Łagodnie wchodzi w pochmurność
wygasza emocje ekranów
rozedrganych hałasem
podwórkowych bóstw politycznych
z krzywoustym potokiem łgarstw 

 
miękko wycisza arabeski przekleństw
nieszczęśnika na skwerku
z butelką podrobionego szczęścia
odgłosy pośpiesznej ulicy
i strome wycie karetki 

 
suta w nadziemsko szary jedwab
skłania liściaste rudości i pąsy
do powolnego kontredansa
w towarzystwie majaczących
wież starówki 

 
jeśli wieczorem z balkonu zobaczysz gwiazdy
sprowadź je z grafitowej filiżanki nieba
do moich palców
na zaczyn jasnego wiersza
dla dwojga o świcie 

 
Ewa Pilipczuk, 21.10. 2017 r.

czwartek, 19 października 2017

Jeszcze mi pozwól...

Kilka obrazków z mojego październikowego ogrodu. Zdjęcia jeszcze ciepłe, z wczoraj :) Kalina.
Zimowit jesienny.
Rozchodnik okazały.
Krokus jesienny.
Krokus jesienny
Rozchodnik okazały i dziewięćsił.
Marcinki i rusałka pawik.
A to moja pierwsza osiemnastka - zdjęcie do indeksu.

Sobie na osiemnastkę (którąś tam...)
Zanim (prośba do Życia)

Jeszcze mi pozwól biegać boso
pośród koniczyn w kwietne lato
pokłonić się dojrzałym kłosom
nadać imiona wszystkim kwiatom

zanurzyć myśl w bezkresie marzeń
zatrzymać czas na małą chwilę
kiedy dzień do snu już się kładzie
kupić na jutro szczęścia bilet

na wrzosowisku świt pogładzić
gdy rosa pachnie mi jesienią
posłuchać śpiewu wiatru zanim
brzozy zielone suknie zmienią

nie bądź tak prędkie zwolnij proszę
pozwól raz jeszcze iść na całość
daj mi wytchnienia za dwa grosze
smak pocałunków (ciągle mało)

świerszcze niech stroją skrzypki w stogach
zanim popłynę ku twym brzegom
(dusza bez piękna jest uboga)
i znów napisać wiersz dla niego

Ewa Pilipczuk
z tomiku Impresje codzienne (a na ucho powiem, że następny tuż, tuż... )


czwartek, 5 października 2017

To już niedaleko (z akwatyków jesiennych)

Nie byłam tam kilkadziesiąt lat...
W sobotę udało mi się wpaść na chwilę do Łazienek Królewskich w Warszawie. Niewiele się zmieniło, choć wydały mi się mniejsze i skromniejsze, niż te sprzed lat. Może to przeciąg czasu przywiał utrwalone z dzieciństwa obrazy, a może wczesna jesień, którą właśnie tam dogoniłam... albo raczej to ona dogoniła mnie.
Przez godzinę zdołałam tylko obiec Pałac Na Wyspie ze wszystkimi stawami, potem trzeba było spieszyć się do pociągu. A oto w kilku obrazkach efekty moich odwiedzin. Wiewiórki były takie same. Zdjęcia z 30.09. 2017 r.
Zainspirowała mnie kałuża... a w niej wyspowiadane z kolorów lato wstępujące do nieba.
 To już niedaleko
(z akwatyków jesiennych)

Solówka starej wierzby
na śliskich konarach
skrzypieniem wtrąca się w chór kropel

mokre zagony chodników
pod parasolem klonów
zaklinają chmury o odpust

wyspowiadane z kolorów lato
dostało absolucję
wstępując kałużą do nieba

zanurzmy się w bliskość
wystarczy mi twoje spojrzenie
aby w nim przetrwać
zanim dojdziemy na drugą stronę drogi
z kiściami bzu pod płotem

Ewa Pilipczuk, 4.10.2017 r.